Gazprom konsekwentnie utrudnia współpracę z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów w ramach toczonego dochodzenia antymonopolowego. Czy groźba 50 mln euro kary skłoni Rosjan do współpracy i przestrzegania obowiązującego prawa?

Sprawa dotyczy budowy gazociągu Nord Stream 2, a konkretniej modelu jej finansowania. Po wycofaniu w sierpniu 2016 roku z UOKiK wniosku Gazpromu, Engie, Uniperu, OMV, Shella i Wintershalla w sprawie zgody na  założenie konsorcjum odpowiedzialnego za zaprojektowanie, sfinansowanie, budowę oraz eksploatację wspomnianego połączenia Rosjanie postanowili realizować projekt bez wymaganej zgody. Partnerzy Gazpromu nie zostali fizycznie udziałowcami Nord Stream 2 AG, ale postanowili w połowie wesprzeć finansowo Rosjan. Każda z nich miało przeznaczyć na ten cel po 950 mln euro. W efekcie w kwietniu 2018 roku UOKiK wszczął oficjalne postępowanie przeciwko Gazpromowi i jego partnerom przy Nord Stream 2, którzy od tego czasu konsekwentnie utrudniali jego prowadzenie.

Źródło: UOKiK

Na początku roku regulator zwrócił się do Gazpromu o udostępnienie dokumentów istotnych dla toczonego postępowania. Chodziło o kontrakty zawarte przez spółkę zależną Gazpromu z pozostałymi firmami finansującymi budowę gazociągu. Były to przede wszystkim umowy przesyłu, dystrybucji, sprzedaży, dostaw i magazynowania paliw gazowych. Pomimo, że prawo obligowała Rosjan do współpracy z UOKiK to jednak do tej pory nie udostępnili wspomnianych dokumentów. W efekcie regulator wszczął osobne postępowanie przeciwko Gazpromowi za nie dopełnienie ciążących na nim obowiązków, za co spółce grozi do 50 mln euro kary.

Komentarz:

Biorąc pod uwagę dotychczasową praktykę rosyjskiego koncernu trudno spodziewać się, że decyzja UOKiK skłoni go do szybszego przekazania niezbędnej dokumentacji. Bardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się będzie celowe wydłużanie całego procesu przez Gazprom, nawet do momentu uruchomienia Nord Stream 2. Nawet gdyby się wiązało to z konieczność zapłacenia kwoty 50 mln euro (ok. 220 mln złotych), która jest relatywnie nisko bo wynosi ok. 0,5% wartości całego projektu. Chociaż nawet taka kwota w warunkach pandemii koronawirusa i coraz gorszych wyników Gazpromu może okazać się na wagę złota to już wiele razy historia uczy, że, że gdzie w grę wchodzi interes i wizerunek Rosji ekonomia przestaje mieć znaczenie.

Gdyby jednak UOKiK zdecydował się zastosować najwyższy wymiar kary to byłaby ona najwyższa w historii urzędu, co miałby również wymiar symboliczny.  Jednak doświadczenie pokazuje jednak, że od nałożenia kary do jej uregulowania jest jednak długa droga. Dlaczego?  Spójrzmy na przypadek Engie, czyli partnera Gazpromu przy Nord Stream 2. W listopadzie 2019 roku prezes Urzędu za brak współpracy w postępowaniu ukarał francuską spółkę kwotą – 172 mln złotych (38,97 mln euro – według obecnego kursu). Mimo, że od ukarania Engie minęło już prawie 8 miesięcy to nadal nie ma informacji o czy Francuzi ją zapłacili.

W ostatnim czasie Gazprom coraz częściej musi radzić sobie w niewygodnej dla siebie sytuacji gdy stosowane przez niego prawo siły zastępuje siła prawa, które jasno wskazuje na stosowane przez niego praktyki monopolistyczne. Zwłaszcza w odniesieniu do regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Stąd też w mediach rosyjskich przy okazji wydarzeń niekorzystnych dla Gazpromu próbują atakować takie kraje jak Polska, które doświadczyły dominacji gazowej ze strony tego koncernu.

Jednym z mediów, które konsekwentnie podejmuje takie działania jest Neftegaz.ru, co wielokrotnie opisywałem na łamach Power Of Energy. Informując o decyzji UOKiK portal rosyjski nie omieszkał powiązać jej z podejmowanymi przez Polskę działaniami na rzecz przestrzegania przez Rosjan prawa, które autor publikacji tłumaczy jako działania na rzecz zablokowania Nord Stream 2. Już sam początek tytułu ,,UOKiK jest niezadowolony…” sugeruje jakich wniosków możemy spodziewać się w artykule. W trakcie lektury możemy dowiedzieć się, że Polska podejmuje poważne działania na rzecz zablokowania Nord Stream 2. W tym celu Warszawa sięga po różnego rodzaju narzędzia – ,,od ekologów, którzy zaskarżyli zgodę Danii na budowę odcinka gazociągu Nord Stream 2 przez morską wyłączną strefę ekonomiczną tego kraju (chodzi o Polski Klub Ekologiczny) po groźbę zajęcia aktywów Nord Stream 2 w ramach odzyskania środków od Gazpromu w sprawie sporu dotyczącego kontraktu jamalskiego” (sic!). Autor zapomniał jednak dodać, że ów spór to przyznanie PGNiG racji co do tego, że formuła cenowa stosowana przez Gazprom we wspomnianym kontrakcie była nierynkowa przez co Polska przepłaciła ponad 1,4 mld dolarów, a rosyjska spółka musiała obniżyć cenę paliwa. Choć Gazprom skarżąc decyzję arbitrażu pokazuje, że zamierza walczyć do końca. Nie zapomniał jednak zasugerować, że po zakończeniu umowy tranzytowej Rosjanie mogą nie być zainteresowani korzystaniem z usług Polski w dostawach gazu do Europy.

Najciekawsze w tekście Neftegaz.ru jest jednak to, że jego autor przyznaje – ,,największe zwycięstwo Polski z Nord Stream 2 to brak wyłączenia tego gazociągu z pod przepisów znowelizowanej dyrektywy gazowej. Co prawda nie blokuje on realizacji projektu, ale powoduje to, że nie może być on w pełni wykorzystywany. To oznacza znaczące obniżenie opłacalności projektu”. Siła prawa zatryumfowała, m.in. dzięki działaniom takich krajów jak Polska. Skoro Gazprom nie może tak jak kiedyś stosować prymatu siły nad prawem tak teraz należy się spodziewać, że wykorzysta wszelkie instrumenty prawne, aby podważyć rozstrzygnięcia godzące w jego interesy. Nie przeszkodzi mu w tym nawet widmo wielomilionowych kar.

Facebook Comments
Please follow and like us:
error0
fb-share-icon0
fb-share-icon20