Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na Gazprom blisko 237 mln złotych kary. To efekt braku współpracy w ramach toczącego się postępowania w sprawie finansowania budowy gazociągu Nord Stream 2. Trudno się jednak spodziewać, aby najwyższa w historii kara jaką nałożył regulator skłoniła Rosjan do współpracy i okazania dokumentów. Gazprom nie zamierza składać broni.

Na początku czerwca prezes UOKiK wszczął postępowanie dotyczące braku współpracy w sprawie modelu finansowania kontrowersyjnego gazociągu. Mimo braku wydania zgody przez regulatora na utworzenie przez Gazprom, Engie, Uniper i OMV konsorcjum odpowiedzialnego za budowę i finansowanie projektu, Rosjanie kontynuowali prace. Partnerzy Gazpromu nie zostali fizycznie udziałowcami Nord Stream 2 AG, ale postanowili w połowie wesprzeć finansowo Rosjan. Każda z nich miało przeznaczyć na ten cel po 950 mln euro. W efekcie w kwietniu 2018 roku UOKiK wszczął oficjalne postępowanie przeciwko Gazpromowi i jego partnerom przy Nord Stream 2, którzy od tego czasu konsekwentnie utrudniali jego prowadzenie. Mimo kilkukrotnych wniosków Prezesa Urzędu o udostępnienie m.in. umów przesyłu, dystrybucji, sprzedaży, dostaw i magazynowania paliw gazowych.

Komentarz:

Decyzja UOKiK stanowi naturalną konsekwencję nieprzestrzegania przez Gazprom prawa antymonopolowego w Polsce. Nie zaskakuje konsekwencja z jaką koncern rosyjski nie stosuje się do przepisów obowiązujących w Unii Europejskiej. Wielu przypadkach nadużywał pozycji monopolisty na rynku gazu. Rosjan nie przeraziło również wizja 50 mln euro kary, która teraz stała się faktem. Choć jej wymiar jest maksymalny i zarazem najwyższy w historii UOKiK, to z perspektywy Gazpromu jest on relatywnie niewielki. To ,,zaledwie” 0,5% całkowitych kosztów projektów. Dla porównania niedawno Gazprom przelał na konto PGNiG 1,6 mld dolarów (1,36 mld euro) zasądzone na rzecz polskiego koncernu za stosowanie wobec niego nierynkowych cen gazu. Mimo, że wcześniej podejmował działania, aby opóźnić cały proces to jednak zastosował się do rozstrzygnięcia arbitrażu w Sztokholmie. Skoro zapłacił wówczas to czy należy się spodziewać, że wpłaci na konto UOKiK kwotę o 27-krotnie niższą i zacznie współpracować z regulatorem?

Jest to dość utopijna perspektywa, na co wskazuje sam UOKiK stwierdzając, że brak współpracy z Gazpromem był umyślny. Koncern nie wystąpił nawet o zgodę na przekazanie informacji do rosyjskiego ministerstwa energii mimo, że tamtejsze spółki o strategicznym znaczeniu muszą uzyskać taką aprobatę przed przekazaniem informacji np. zagranicznej instytucji. Jak zaznaczył regulator brak zwrócenia się o zgodę świadczy, że Rosjanie nie zamierzali w ogóle odpowiadać na jego żądania. Nie zamierzają również składać broni. Gazprom zapowiedział, że odwoła się od decyzji UOKiK. – Po zakończeniu analizy oficjalnej decyzji UOKiK Gazprom podejmie działania mające na celu ochronę swoich interesów, w tym odwołanie się od decyzji do sądu, w którym UOKiK będzie musiał uzasadnić jej wydanie. W przypadku wniesienia odwołania kara nie będzie podlegała zapłacie do czasu uprawomocnienia się orzeczenia sądu w tej sprawie –  poinformował koncern w oświadczeniu. Jeszcze na kilka godzin przed jego opublikowaniem prezes UOKiK Tomasz Chróstny w rozmowie z Polskim Radiem 24 stwierdził, że decyzja o karze nie jest prawomocna o i przysługuje od niej odwołanie. – My jesteśmy na to gotowi – powiedział.

Dodał, że materiał, który jest zebrany, zawsze jest tak przygotowywany, „aby mógł się on obronić przed właściwym sądem”. – I również jeśli chodzi o sankcje – pamiętajmy, że tutaj, w ramach również przepisów europejskich, mamy mechanizmy, które pozwalają na wyegzekwowanie tego typu kar finansowych – podkreślił szef regulatora cytowany przez Polską Agencję Prasową.

Jak widać dalsze działania Gazpromu będą kontynuacją jego dotychczasowej polityki. Nie należy spodziewać się, że Rosjanie uregulują należność. Tym bardziej, że do tego nie zachęca przypadek Engie. Francuzi już 10 miesięcy zwlekają z zapłatą 172 mln złotych kary, którą UOKiK nałożył za brak współpracy.

Nie liczyłbym również, że Gazprom zacznie współpracować z regulatorem. Tym bardziej, że cena polityczna i ekonomiczna ujawnienia dokumentów byłaby znacznie większa niż 50 mln euro. Ponadto za sprawą potencjalnego objęcia przez Stany Zjednoczone gazociągu sankcjami  powoduje, że chmury nad projektem rosyjsko-niemieckim stają się coraz ciemniejsze. Partnerzy Gazpromu liczą na ,,polityczny parasol ochronny” ze strony instytucji unijnych, aby dokończyć Nord Stream 2. To nie jest dobry czas dla samego Gazpromu. Pomijając sankcje, które jak miecz Damoklesa wiszą nad koncernem to rosyjska spółka odnotowuje najgorsze, kwartalne wyniki finansowe od 5 lat . To jednak wierzchołek problemów Gazpromu. Walka na wielu frontach nie pomaga, a historia pokazuje, że w takiej sytuacji o zwycięstwo jest niezwykle trudne. 

Z kolei Polska aktywnie podejmuje działania, aby gazociąg, o ile zostanie ukończony, spełniał przepisy prawa unijnego, a zwłaszcza trzeciego pakietu energetycznego. W ubiegłym tygodniu PGNiG wraz ze swoją spółką zależną w Niemczech wystąpiła z wnioskiem do Wyższego Sądu Krajowego w Düsseldorfie. Pismo wyraża wolę udziału w postępowaniu sądowym dotyczącym derogacji od stosowania przepisów dyrektywy gazowej. W przypadku pozytywnego rozpatrzenia wniosków Polacy otrzymaliby dostęp do dokumentacji Nord Stream 2.  

Gazprom nie zamierza składać broni. I w sytuacji gdy wyczerpie się zasada prawa siły dopiero sięga po prawo, aby bronić swoich interesów. Innymi słowy business as usual, czyli po dawnemu Nihil Novi, a więc nic nowego. Rosjanie podążają metodą faktów dokonanych i dlatego podtrzymuję tezę z początku czerwca, że scenariuszem wydaje się będzie celowe wydłużanie przez Rosjan postępowania prowadzonego przez UOKiK, nawet do momentu uruchomienia Nord Stream 2.

Facebook Comments
Please follow and like us:
error0
fb-share-icon0
fb-share-icon20