Proponowany przez Komisję Europejską Zielony Ład to szansa na transformację  gospodarczą państw członkowskich w kierunku neutralności klimatycznej. Okazuje się, że pośrednim beneficjentem rosnących ambicji klimatycznych Unii Europejskiej stanie się Rosja. Rozważany podatek od emisji CO2 na towary importowane na obszar Wspólnoty może zmienić oblicze rosyjskiej gospodarki, a może nawet doprowadzić do sytuacji, w której to do końca stulecia uczyni Rosję krajem neutralnym klimatycznym.

Przedstawiając na początku założenia Zielonego Ładu przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen stwierdziła, że jednym z elementów nowej polityki klimatycznej ma być wprowadzenie mechanizmów, które uderzą w importerów z krajów, które nie przestrzegają międzynarodowych celów klimatycznych. Ma być to sposób na przekonanie innych państw do ambicji klimatycznych Unii Europejskiej, ale również stanowić narzędzie, które pozwoliłoby na ochronę rodzimych firm stosujących się do coraz bardziej surowych norm środowiskowych.

Takie rozwiązanie mogłoby położyć tamę realnemu problemowi ucieczki emisji. Europejski przemysł energiochłonny, aby uniknąć wysokich kosztów realizacji unijnej polityki klimatycznej mógłby szukać możliwości lokowania produkcji w tych regionach gdzie one nie obowiązują. Jednym z nich jest właśnie Rosja, która nie jest ani uczestnikiem Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (ETS) ani nie stosuje tak rygorystycznych norm środowiskowych dlatego wprowadzenie podatku od emisji CO2 na towary importowane miałoby fundamentalny  wpływ na konkurencyjność rosyjskich eksporterów i pozbawić konkurencyjną rosyjskich towarów i tym samym wpłynąć na zdolność eksportu przez Rosję.

Rosja dostrzegła plany Unii Europejskiej

Dlatego plany Unii Europejskiej nie przeszły bez uwagi Rosji, czwartego pod względem emisji CO2 państwa na świecie (1,8 Gigaton). W ciągu ostatniego miesiąca, mimo epidemii koronawirusa, przez kraj przetoczyła się dość szeroka dyskusja na temat tego jakie ryzyka dla rodzimej, wysokoemisyjnej produkcja stwarza proponowany przez Komisję Europejską Zielony Ład. Szczególny nacisk położono na możliwość wprowadzenia dodatkowego podatku od emisji CO2.

Już w lutym Rusłan Edełgeriew, doradca ds. klimatu prezydenta Władimira Putina wezwał przedstawicieli rosyjskiego biznesu aby już zaczęli dostosowywać swoją działalność do nowych realiów, o ile nadal chcą sprzedawać swoje towary do Unii Europejskiej. – Jeżeli się do tego nie dostosujemy to zostaniemy odcięci od rynków zewnętrznych – stwierdził. Przypomnijmy, że Unia Europejska jest jednym z głównych partnerów handlowych Rosji i odwrotnie. Według danych Eurostatu w 2019 roku pod względem eksportu Rosja była piątym co do wielkości partnerem handlowym Unii Europejskiej (4%) oraz czwartym pod względem importu (7%). Wartość importowanych towarów z Rosji wyniosła 143,4 mld euro podczas gdy eksportu 87,8 mld euro.

Problemem w tym, że rosyjska gospodarki jest jedną z najbardziej emisyjnych na świecie. Według danych Międzynarodowej Agencji Energii w 2019 roku emisyjność rosyjskiej gospodarki w relacji do PKB wyniosła 0,92 kgCO2/PKB. Dla porównania europejska czy amerykańska gospodarką osiągają poziom odpowiednio 0,14 i 0,27 kgCO2/PKB. Dlatego plany Brukseli skrytykowała część rosyjskiego przemysłu. Prezes Novateku Leonid Michelson stwierdził, że inicjatywy Unii Europejskiej o nakładaniu podatków i karanie za ślad węglowy są niezwykle szkodliwe. Według niego największe koncerny naftowo-gazowe przegrywają polemikę na temat zagrożeń związanych z emisję CO2. Jego zdaniem mówiąc o śladzie węglowym nikt nie patrzy liczby tylko skupia się na haśle rezygnacji z paliw kopalnych. – Musimy zdecydować z czym walczymy – czy z faktycznym zmniejszeniem emisji, czy z niewłaściwą  ideą polityczną – stwierdził. Przypomnijmy, że – 75% rosyjskich emisji CO2 pochodzi z sektora naftowo-gazowego.

Kilka miesięcy wcześniej prezydent Rosji Władimir Putin jak niepodległości bronił węglowodorów. Jego zdaniem ich całkowite porzucenie mogłoby skutkować tym, że ludzie ponownie musieliby zamieszkać w jaskiniach. – Bez węglowodorów, bez nich, energii jądrowej oraz energii wodnej ludzkość nie będzie w stanie przetrwać i ocalić cywilizację – stwierdził.

Mimo to, choć z pewnym opóźnieniem, Rosja ratyfikowała porozumienie klimatyczne z Paryża, którego celem jest utrzymanie w ryzach globalnego wzrostu temperatur przez obniżenie emisji gazów cieplarnianych. Wbrew pozorom część rosyjskiego biznesu dopatrzyła się w tym szansy, choć lekko wymuszonej, i postanowiła wdrożyć odpowiednią politykę korporacyjną uwzględniające kwestie społeczne oraz środowiskowe (ESG). Wymuszonej ponieważ część inwestorów postanowiła sprzedawać akcje spółek, które charakteryzowały się niskimi wskaźnikami ESG. W ten sposób dotknięty została jedna z największych spółek górniczych – Norilsk Nickel. Od 2018 roku zainwestowała w redukcję emisji tlenków siarki 2 mld dolarów zapowiadając, że w najbliższych latach przeznaczy kolejne 3 mld dolarów na inwestycje prośrodowiskowe.

Z boku nie zamierza stać także rosyjski przemysł metalurgiczny. Spółka En+, która kontroluje jednego z największych na świecie producentów aluminium UC Rusal (ok. 6% światowej produkcji 3,9 mln ton – w 2018 roku)  dzięki wykorzystaniu energii z elektrowni wodnych był w stanie ponad pięciokrotnie ograniczyć emisje CO2 przy produkcji – z 22 do 4  ton CO2/tonę aluminium. W perspektywie 2025 roku chce aby emisyjność produkcji spadła do 2,7 ton CO2. Zdaniem przedstawicieli spółki jeżeli do 2050 roku emisyjność światowej produkcji aluminium nie spadnie do 4 ton CO2/tonę produktu to nie uda się osiągnąć celów porozumienia paryskiego. Na koniec 2018 roku UC Rusal ograniczył emisję gazów cieplarnianych o 7,5% w porównaniu do poziomów z 2014 roku, a do 2025 roku chce aby spadły o kolejne 7,5%.

Istnieje jednak druga strona medalu. W przypadku Rosji metoda kija i marchewki została zredukowana wyłącznie do kija.  Co prawda spółki mogą zostać ukarane za zbyt niskie wskaźniki ESG ale nie ma żadnego narzędzia czy sposobu na to jak promować wyróżniające się podmioty. Jednocześnie na horyzoncie rysuje się coraz poważniejsza wizja wprowadzenia podatku od emisji CO2, który dotknąłby te firmy, które produkują w oparciu o wysokoemisyjne źródła pozyskiwania energii, czyli w praktyce większość firm rosyjskich.

Klimatyczna maskirowka Rosji i podatek Czubajsa

Co ciekawe Rosja sama myśli o wprowadzeniu regulacji związanych z emisją gazów cieplarnianych. Ma być to próba realizacji przez Moskwę zobowiązań wynikających z ratyfikowanego przez nią porozumienia paryskiego. Jednak podejmowana przez Rosjan działania można określić mianem  maskirowki. Co prawda Rosja stała się stroną porozumienia paryskiego ale dotychczas konsekwentnie robiła wszystko, aby nie podjąć konkretnych działań zmierzających do redukcji emisji gazów cieplarnianych. Z doniesień mediów rosyjskich wynika, że Moskwa nie chce wprowadzenia systemu handlu emisji CO2 ani kar za naruszenia redukcji emisji.  W ubiegłym roku prezes Rosnano Anatolij Czubajs postulował o to aby w projekcie ustawy opracowanym przez resort rozwoju gospodarczego znalazły się zapisy o ,,symbolicznym” podatku od emisji CO2. Nowa danina zyskała określenie ,,podatku Czubjasa ale nie znalazł on uznania wśród legislatorów. Zdaniem samego Czubjasa takie działania dałyby impuls przemysłowi aby ten zmniejszył emisyjność. Jako jeden z nielicznych dostrzegł, że Unia Europejska dokonuje zwrotu w kierunku neutralności klimatycznej i rozważa możliwość wprowadzenia takiego podatku na towary  spoza Wspólnoty. Ministerstwo rozwoju gospodarczego proponuje aby do tematu powrócić po uruchomieniu systemu monitorowania i raportowania emisji CO2, o ile Rosja nie wypełni swoich zobowiązań. Do 2020 roku Rosja ma zmniejszyć emisje maksymalnie do 75% w porównaniu z 1991 rokiem i 70-75% do 2030 roku. W latach 2017-2018 Rosjanie nie przekroczyli 70%, a uwzględniając pochłanianie przez lasy – 50%.

W lobbing przeciwko podatkowi Czubajsa włączył się Rosyjski Związek Przemysłu i Przedsiębiorców. Zdaniem jego przedstawicieli Rosja i tak na ten moment z nawiązką wywiązuje się ze swoich zobowiązań. Z kolei aby spełnić cele na 2030 rok wystarczy ,,właściwie uwzględnić zdolność absorpcyjną rosyjskich lasów i wdrożyć już zaplanowane programy efektywności energetycznej”. Proste, prawda?

Problem jest znacznie szerszy bo dotyka również roli Rosji na arenie międzynarodowej. Klimatyczne ambicje porozumienia paryskiego i inicjatyw proponowanych przez Unię Europejską mogą być postrzegane przez Rosję jako próba podważenia jej roli supermocarstwa surowcowego stąd też obrona węgla, ropy i gazu przez tamtejszy przemysł oraz władze. Padały również argumenty, że dzięki bogactwu surowcowemu i rozbudowanymi możliwości eksportu gazu Rosja może nawet przyczynić się do transformacji europejskiej gospodarki zaopatrując ją w niskoemisyjne paliwo. Nie mniej jednak stopniowy odwrót Europy od paliw kopalnych oznaczałoby to nie tylko niższe wpływy do rosyjskiego budżetu, który jest uzależniony od wpływów ze sprzedaży węglowodorów ale również uderzenie w eksport produkcji przemysłowej produkowanej w oparciu o wysokoemisyjne źródła wytwórcze. To powinno rodzić pytania o przyszłe kierunki rozwoju gospodarczego Rosji. Tym bardziej, że obecne ceny ropy, będą takie same za 20-30 lat. O ile teraz są  one efektem braku porozumienia naftowego i spadkiem zapotrzebowania ze względu na epidemię koronawirusem, o tyle wtedy będą konsekwencją zmian w światowej gospodarki i coraz mniejszej roli węglowodorów.

Problem jest znacznie szerszy bo dotyka również roli Rosji na arenie międzynarodowej. Klimatyczne ambicje porozumienia paryskiego i inicjatyw proponowanych przez Unię Europejską mogą być postrzegane przez Rosję jako próba podważenia jej roli supermocarstwa surowcowego stąd też obrona węgla, ropy i gazu przez tamtejszy przemysł oraz władze. Padały również argumenty, że dzięki bogactwu surowcowemu i rozbudowanymi możliwości eksportu gazu Rosja może nawet przyczynić się do transformacji europejskiej gospodarki zaopatrując ją w niskoemisyjne paliwo. Nie mniej jednak stopniowy odwrót Europy od paliw kopalnych oznaczałoby to nie tylko niższe wpływy do rosyjskiego budżetu, który jest uzależniony od wpływów ze sprzedaży węglowodorów ale również uderzenie w eksport produkcji przemysłowej produkowanej w oparciu o wysokoemisyjne źródła wytwórcze. To powinno rodzić pytania o przyszłe kierunki rozwoju gospodarczego Rosji. Tym bardziej, że obecne ceny ropy, będą takie same za 20-30 lat. O ile teraz są  one efektem braku porozumienia naftowego i spadkiem zapotrzebowania ze względu na epidemię koronawirusem, o tyle wtedy będą konsekwencją zmian w światowej gospodarki i coraz mniejszej roli węglowodorów.

Rosja neutralna klimatycznie do 2100 roku?

Na początku tygodnia ministerstwo gospodarki skierowało do uzgodnień międzyresortowych oraz konsultacji z przedstawicielami biznesu projekt strategii rozwoju Rosji do 2050 roku. Co ciekawe, scenariusz bazowy zakłada, że do 2030 roku Rosja o 9% zmniejszy intensywności emisji CO2 w relacji PKB, a w perspektywie 2050 roku o 48% w porównaniu do poziomu z 2017 roku. Strategia niskoemisyjnego rozwoju została opracowana w ramach przygotowań do ratyfikacji porozumienia paryskiego i poprawienia krajowych regulacji dotyczących emisji gazów cieplarnianych. Redukcja intensywności emisji w relacji do PKB ma być możliwa dzięki ,,znaczącej poprawie efektywności energetycznej, pełnego zapewnienia bilansu reprodukcji lasów, rozszerzenia obszarów ich ochrony, znaczące ograniczenie wycinki, a także podjęciu odpowiednich działań w sektorze usług komunalnych, przemyśle, energetyce, w transporcie, wprowadzeniu systemu monitoringu emisji gazów cieplarnianych oraz zwiększania roli OZE i atomu w miksie energetycznym. Efekt podjętych działań będzie widoczny dopiero po 2030 roku. Do tego czasu emisje gazów cieplarnianych wzrosną z 1578 do 2077 mln ton ekwiwalentu CO2. W perspektywie 2050 roku emisje miałyby spaść do 1993 mln ton.

Scenariusz intensywny zakłada, że drugiej połowie obecnego stulecia, ale bliżej jego zakończenia Rosja mogłaby osiągnąć nawet neutralność klimatyczną. Wymagałoby to jednak intensywnego rozwoju OZE oraz technologii wychwytywania i magazynowania CO2.  

W dokumencie zaproponowano także nowy cel zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych w Federacji Rosyjskiej do 2030 roku – o 33% w stosunku do poziomu z 1990 roku. Zapis ma znaleźć odzwierciedlenie w prawie rosyjskim i przedstawione na forum ONZ przez Rosję jako państwo stronę porozumienia klimatycznego.

Ze względu na skalę wyzwań przestawienie rosyjskiej gospodarki na zielone tory będzie wymagało poważnych nakładów finansowych w modernizację rosyjskiego  kompleksu energetycznego i inwestycji w tym z zeroemisyjne źródła wytwórcze. Problem w tym, że w warunkach dużej zmienności na światowych rynkach i uzależnieniu rosyjskiej gospodarki od surowców energetycznych może znacząco utrudnić transformację. Co ciekawe już ponad dwie dekady temu Rosjanie mieli możliwość aby pozyskać odpowiednie środki i wcześniej wkroczyć na drogę zmian.

Rosja mogłaby zarabiać na emisjach…

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia mogła zarabiać na gazach cieplarnianych ale nie skorzystała z tej możliwości. Przyjęty w 1997 roku Protokół z Kioto pozwolił uregulować emisję gazów cieplarnianych na zasadach rynkowych. Państwamiały w latach 2008-2012 o 5% zredukować emisję  gazów cieplarnianych w porównaniu do 1990 roku. Jednocześnie przyznano określone poziomy emisji gazów cieplarnianych na wspomniany okres 2008-2012. W tym samym czasie jeżeli dany kraj miał wyemitował mniej szkodliwych gazów niż mógł lub zużył mniej jednostek niż mu przyznano wtedy powstałą nadwyżkę jednostek sprzedać innemu krajowi, który przekroczył przyznany mu limit.

Po podpisaniu Protokołu Rosja była w dość komfortowej sytuacji de facto nie musiała zbytnio się wysilać ponieważ po rozpadzie Związku Radzieckiego i modelu tamtejszej gospodarki przemysł znacznie ograniczył produkcję ponieważ wiele zakładów po prostu zamknięto. Wobec czego Rosjanie dysponowali nadwyżkami jednostek emisyjnych, które mogli sprzedać bardziej uprzemysłowionym krajom. Według szacunków Centrum Inwestycji Ekologicznych, na które powołuje się Deutsche Welle, Rosja posiadała co najmniej 3 mld jednostek przyznanej emisji. Wówczas Moskwa dość sceptycznie podchodziła do tego systemu, co dyrektor Centrum Inwestycji Ekologicznych określił, że to ,,handlowanie gorącym powietrzem i uważano, że sprzedaż tych miliardów, które spadły znikąd jest niewłaściwa”. Dlatego postanowili, że środki pozyskane ze sprzedaży powinny zostać wykorzystać do ,,zazielenienia” innego kraju. Co ciekawe, Rosjanie sami nie mogli skorzystać z własnego pomysłu ponieważ obowiązujące u nich zasady budżetowe nie pozwalały aby środki wpływające do kasy państwa a prori miały przeznaczenie na dany cel.

Próbując obejść własne zasady wpadli na pomysł, aby skorzystać z innego instrumentu jaki przewidywał protokół z Kioto – mechanizm wspólnych wdrożeń  (JI). W skrócie polegało to na tym, że kraj uprzemysłowiony mógł zainwestować w energooszczędne technologie, które pomagają zmniejszyć emisje CO2 w innym kraju. W zamian otrzymał równowartość  powstałych jednostek redukcji emisji. Rosjanie jednak trochę się jednak zakiwali. System de facto działał przez rok ponieważ zabrakło odpowiednich przepisów. Pierwsze jednostki redukcji emisji, które można było sprzedać, pojawiły się dopiero w 2011 roku. Gdy Rosjanie się obudzili Protokół z Kioto przestał obowiązywać. W tym czasie na emisjach zarobili inni, a Rosja straciła środki na zielone inwestycje w tym OZE.

Czy Rosja porzuci surowcowe przekleństwo?

Od 2015 roku moc całkowita zainstalowana w OZE wzrosła do 1547 MW. W ciągu najbliższych czterech lat ma wzrosnąć prawie czterokrotnie do 4792,8 MW. Jeżeli spojrzymy na dane procentowe to nie jest to wartość, którą można się zbytnio chwalić – 0,1% wszystkich mocy wytwórczych. Natomiast jeżeli wliczymy w energetykę wodną to łącznie mówimy o 17,7%. Najwięcej energii produkowanej jest w elektrociepłowniach – 62,9% oraz elektrowniach jądrowych – 19,3%. 

Przeszkodę dla dalszego rozwoju OZE w Rosji może stanowić brak określonego modelu wsparcia dla zielonej energetyki po 2024 roku kiedy wygasa obecny system wsparcia. Choć trwa dyskusja na temat nowego modelu, którego częścią mógłby dobrzy znany z Polski system zielonych certyfikatów. Byłoby to jedyna, prawnie przewidziana możliwość, aby móc stwierdzić, że energia pochodzi z OZE. Miałoby to fundamentalne znaczenie dla rosyjskich eksporterów pod względem ewentualnego objęcia podatkiem od CO2. Problem w tym, że obecne ambicje Rosji w obszarze OZE nie są aż tak wysokie. W perspektywie w perspektywie do 2035 roku ma zostać uruchomionych jedynie 8,5 GW nowych mocy w OZE. Uwolnienie potencjału sektora wymagałoby również zmian legislacyjnych i ułatwień w realizacji tego rodzaju projektów.

Czytaj więcej: Kondycja sektora OZE w Federacji Rosyjskiej [ANALIZA]

Rosja chce kreować się jako aktywny uczestnik polityki klimatycznej ale jej realizację podporządkuje kwestiom gospodarczym. Tak jak celnie zauważa prof. Tomasz Młynarski dopóki będzie popyt na paliwa kopalne, dopóty stanowisko Rosji w kwestii zmian klimatu będzie zdeterminowane interesem ekonomicznym płynącym z korzyści z eksportu [1]. Nie można zapominać, że ocieplenie klimatu otwiera Rosjanom dostęp do nowych tras żeglugowych np. Północny Szlak Morski, którego przepustowość ze względu na pokrywę lodu była ograniczona, a także umożliwi dostęp do węglowodorów, które z tego samego powodu nie mogły być eksploatowane. Nie mniej jednak Rosja już dziś powinna dążyć do zmian wektorów rozwoju swojej gospodarki, tak aby stopniowo porzucać surowcowe przekleństwo. Nie wykluczone, że proces przyśpieszy wraz z rosnącymi ambicjami klimatycznymi Unii Europejskiej, które mogą dotknąć rosyjskich eksportów. Paradoksalnie może się okazać, że Zielony Ład może wyposażyć Brukselę w pośrednie narzędzie klimatycznego nacisku na Rosję. Pytanie czy ostatecznie zdecyduje się sięgnąć po podatek od emisji CO2 na towary importowane na obszar Unii Europejskiej, a jeżeli tak to kiedy mogłoby to nastąpić.

[1] T. Młynarski, Chiny i Rosja wobec globalnych wyzwań zmian klimatu, Krakowskie Studia Międzynarodowe, XV: 2018 nr 2, s. 33.

Facebook Comments
Please follow and like us:
error0
fb-share-icon0
fb-share-icon20